- Cześć Betty! To jest Julia.
- Dzień dobry. - podałam rękę, ale dziewczyna spojrzała na mnie jak na wariatkę i przytuliła mnie. Od razu odwzajemniłam uścisk. Usłyszałam Toma i biegiem pobiegłam do pokoju w którym spał. Płakał. Tak nieznośnie. Zaciskał paluszki, a z oczu -które zaciskał- leciały mu łzy. Podbiegłam do niego i wzięłam na ręce. Zaczęłam mu śpiewać w języku polskim. Ulubioną piosenkę którą mu wymyśliłam, gdy miał 1 tydzień.
Oczka zamknij już
Sen nadchodzi szybko
Niech przyśni Ci się
Stado koników.
Oczka zamknij już
Jesteś w swoim świecie.
Dobranoc, dobranoc
Właśnie Tobie życzę.*
Przestał płakać i spojrzał na mnie swoimi pięknymi oczkami. Uśmiechnęłam się do niego. Postanowiłam wyjść z nim z pokoju. Ale, gdy zobaczyłam Betty w drzwiach z ciekawością i zdziwieniem w oczach stanęłam jak wryta. Nie wiedziałam co powiedzieć.
- Ile ma?
- 4 miesiące..
- Wow! Malutki. Masz fajnego braciszka! Taki słodziutki.
Co miałam zrobić? Skłamać?
- To nie jest mój brat. To jest mój syn.
- Pewnie ojciec ..- spojrzałam na mnie wyczekująco.
- Tom.. nazwałam go Tom.
- No więc, pewnie ojciec Tom'a w pracy.
Jakie było zmartwienie i zaskoczenie gdy spuściłam głowę. Przez te wszystkie kłamstwa i to, że zostałam sama z dzieckiem rozryczałam się. Oczywiście Tom zaczął być nerwowy.
-Cii... Kochanie, mama jest przy Tobie.- jeszcze bardziej się rozpłakałam.
- Mogę?- zapytała niewiedząca niczego dziewczyna.
Wręczyłam jej chłopca.
- Możesz na chwilkę wyjść? Zaraz dołączę do Ciebie.
Wyszła, a ja.. A ja upadłam na kolana na kremową podłogę, a następnie zwinęłam się w kłębek na niej. Płakałam jak głupia. Nagle poczułam czyjeś ramiona przyciągające mnie do siebie.
- Już dobrze Julia. Nie płacz. Jestem z Tobą. Nie musisz mi mówić co się stało. Nic nie musisz mi mówić. Cii już dobrze.
Te i inne słowa pocieszenia mówiła dziewczyna.
- Gdzie Tom?
- Trzyma go Lisa.
- Ok.
- Dobrze się czujesz?
- Tak. Wiesz, bo.. Ja może Ci kiedyś powiem jak to się stało, o ile chcesz się ze mną zadawać.
- Hej! Przecież będziemy się widywać. Sądzisz, że dam Ci teraz spokój i nie będę chciała Ci pomóc?
-No właśnie nie wiem.
- To teraz wiesz! Masz taki dziwny akcent... Ale fajny!
- Pochodzę z Polski. o niedawna jestem tu.
- Jak niedawna?
- Bardzo niedawna.
- Czyli nie zwiedzałaś tego miasta?
- I chyba tego nie zrobię.
- Czemu?
- Nie dam rady. Tom.. pracę muszę znaleźć. Szkoda mi go, bo będzie musiał iść gdzieś, gdy ja będę w pracy.
- Choć na dół. Wbijam do Ciebie na chatę.
- Hah.. mam porządek, co nie jest łatwe przy tym małym urwisie.
- Hahahah. Dobra choć, ale on jest przecież aniołkiem!
- No nie wiem.
- Okej, okej. Ty wiesz lepiej.
Przeszłyśmy do salonu. Zobaczyłam słodki widok. Nagle ktoś wszedł do środka.
- Paul!
- Tak Lou?
- Wyjdź przed dom.
- Okej.
Paul wyszedł przed dom. Po chwili wrócił.
- Egh. Jutro od rana przymiarki, próby i 2 wywiady. Jeden na żywo, a jeden nie. No i jeszcze spotkanie z fanami.
- Kochanie, wiesz jak bardzo martwię się o chłopców? Najbardziej o Hazze i Niall'a. Biedactwa!
- A o mnie to nie..
- No wiesz. O Ciebie martwię się w swój inny, wyjątkowy sposób.
Betty odchrząknęła. Oby dwoje zawstydzeni odwrócili się w naszą stronę.
- Wychodzimy z Nancy do Julii. Będziecie mogli się nie krępować, gołąbeczki!
*2 miesiące później*
Nie przyjęłam propozycji Lisy, ale ona uszanowała to. Nadal utrzymuję kontakty z Paulem i Nancy. Jest bardzo energiczną dziewczynką. Betty .. och jesteśmy koleżankami, można nawet powiedzieć i się zżyłyśmy. Często razem opiekujemy się szkrabem. Rośnie i rośnie. Co do pracy. Nie znalazłam. Już z jednej mnie wyrzucili. Za co? Za 6 spóźnień, a miesiąc później zbankrutowali. Pracowałam w sklepie z zabawkami. Roznosiłam sprzęt. Nie udało się. Może w HMV się uda? Nie wiem. Naprawdę nie wiem... Właśnie dotarłam do parku, a na " mojej " ławce siedział chłopak. Wyglądał jakoś znajomo. Nie wiem skąd go kojarzyłam.
- Możemy się dosiąść? - posłałam chłopakowi miły uśmiech.
- Jeśli nie będziesz piszczeć.- uśmiechnął się. Gdy wypowiedział te słowa już wiedziałam kto to. To był
__________________________
WITAJCIE MARCHEWKI LOUISA! Co tam? Jestem i mam krótki rozdział, bo mama mnie przyłapała, że nie śpie MASAKRA. Koniec o mnie.! Co o nim sądzicie?
Pamiętajcie:
Komentarz- motywacja.
Liczę na Was Crazy Mofo i nie tylko.
Mam pomysł, aby tu troszeczkę pomieszać. Spokojnie to dopiero po poznaniu tajemniczej osoby :D No więc dobranoc.! Mam nadzieję, że nie jest źle. Nic nie sprawdzałam. Jutro poświęcę się (drugi raz z rzędu ) i wstanę po 5 żeby poprawić i ewentualnie dodać tu parę linijek. Najprawdopodobniej do jutra!
Ps. Następny rozdział w okolicach piątku :D
Postanowiłam pisać kiedy może być rozdział. No więc.. Pa <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz