Look after you
poniedziałek, 14 lipca 2014
sobota, 8 marca 2014
Rozdział 12 Syn jest dla mnie najważniejszy
"Oczami Julii"
Nie mogłam nazwać tej osoby w głowie szukałam imienia i skąd znam go. Niczego nie byłam pewna. Nagle wspomnienia uderzyły we mnie...Ten chłopak miał na imię ..um Olly? Chyba tak. Co on tu robi .. no tak zemdlałam. O boże moja przyjaciółka! Mówił coś do mnie , lecz po chwili zrozumiałam o czym mówi. O moim stanie.
-Co z nią?- każde słowo które wypowiadałam.. było ciche.
-Julia. Po pierwsze mówiłem Ci. Lekarz powiedział, że to decydująca noc. Po drugie zostajesz na obserwacji.
-Ugh. A co z małym? Nie mam gdzie go dać.
- Sądzę, że Danielle i Liam się zgodzą. Tylko wiesz mieszka tam jeszcze 4 wariatów i parę dziewczyn.
- Co.? O czym Ty mówisz? Jaki dom wariatów. Zawołaj lekarza. Wychodzę na własne żądanie.
-Ale..
-Żadne ale! Syn jest dla mnie najważniejszy.
- Julia do choinki! Myśl o sobie! Dan się zajmie Tom'em.
- Chce z nią rozmawiać.
- Dobra, poddaję się.- wyszedł ze sali wyciągając komórkę. Wrócił po kilku minutach- Zaraz będzie.
- Cieszę się, ale co się stało Betty?!
- Julia.. spokojnie.
- Ale..
- ŻADNE ALE! Jak będzie chciała sama Ci powie. W karetce się obudziła i nie kazała nikomu mówić. Jednakże lekarze powiedzieli um.. jej chłopakowi.
- Chce z nim rozmawiać.
- Nie wiem, czy to najlepszy pomysł.
- Dlaczego niby?
- Bo..
-Jestem.. Ty musisz być Julia. Jestem Danielle Peazer. Dziewczyna Liama.
- Tak, jestem Julia. Miło mi poznać. Olly, zostaw nas.
- Cześć Dan, pa Julia.
- Nie ufasz mi/
- To nie tak. Nie znam Cię.
-Rozumiem. Jeżeli przeraża Cię wizja, że Twój syn będzie przez jedną noc w domu z 5 chłopakami to..
- Pięcioma?
- No całe One Direction, ja, El i Perrie
- Trochę dużo, ale nie przeszkadza mi to.
- Ale... kto jest z Tom'em teraz?!
- Spokojnie. El jest w ciąży i bardzo podoba jej się rola cioci.
Dan zaczęła się śmiać, szybko do niej dołączyłam. Rozmawiałyśmy do późna gdy nagle zadzwonił mój telefon...
_____________________________________
Wiem.. zawaliłam miesiąc czekania. Niestety coraz gorzej się czuję, mama chora ect. Teraz będą dodawane regularnie rozdziały!
-Co z nią?- każde słowo które wypowiadałam.. było ciche.
-Julia. Po pierwsze mówiłem Ci. Lekarz powiedział, że to decydująca noc. Po drugie zostajesz na obserwacji.
-Ugh. A co z małym? Nie mam gdzie go dać.
- Sądzę, że Danielle i Liam się zgodzą. Tylko wiesz mieszka tam jeszcze 4 wariatów i parę dziewczyn.
- Co.? O czym Ty mówisz? Jaki dom wariatów. Zawołaj lekarza. Wychodzę na własne żądanie.
-Ale..
-Żadne ale! Syn jest dla mnie najważniejszy.
- Julia do choinki! Myśl o sobie! Dan się zajmie Tom'em.
- Chce z nią rozmawiać.
- Dobra, poddaję się.- wyszedł ze sali wyciągając komórkę. Wrócił po kilku minutach- Zaraz będzie.
- Cieszę się, ale co się stało Betty?!
- Julia.. spokojnie.
- Ale..
- ŻADNE ALE! Jak będzie chciała sama Ci powie. W karetce się obudziła i nie kazała nikomu mówić. Jednakże lekarze powiedzieli um.. jej chłopakowi.
- Chce z nim rozmawiać.
- Nie wiem, czy to najlepszy pomysł.
- Dlaczego niby?
- Bo..
-Jestem.. Ty musisz być Julia. Jestem Danielle Peazer. Dziewczyna Liama.
- Tak, jestem Julia. Miło mi poznać. Olly, zostaw nas.
- Cześć Dan, pa Julia.
- Nie ufasz mi/
- To nie tak. Nie znam Cię.
-Rozumiem. Jeżeli przeraża Cię wizja, że Twój syn będzie przez jedną noc w domu z 5 chłopakami to..
- Pięcioma?
- No całe One Direction, ja, El i Perrie
- Trochę dużo, ale nie przeszkadza mi to.
- Ale... kto jest z Tom'em teraz?!
- Spokojnie. El jest w ciąży i bardzo podoba jej się rola cioci.
Dan zaczęła się śmiać, szybko do niej dołączyłam. Rozmawiałyśmy do późna gdy nagle zadzwonił mój telefon...
_____________________________________
Wiem.. zawaliłam miesiąc czekania. Niestety coraz gorzej się czuję, mama chora ect. Teraz będą dodawane regularnie rozdziały!
czwartek, 20 lutego 2014
Powracam.. :/
Jednak stwierdziłam że nie będzie sezonów itp. Przepraszam za długą nieobecność, ale chorowałam, byłam u babci i zapomniałam hasła ;_; No i rozdział.. um nie wiem co z nim.. Dowiedziałam się, że mój brat.. ach nie ważne! Rozdział powinien być w przyszłym tygodniu i w tą niedzielę. Nie wiem na jakim blogu będzie w niedzielę ;C xx
wtorek, 24 grudnia 2013
Rozdział 11 cz. 2 Dobrze się czujesz Julia?
-Tyle, że jest dziewczyną to wiem.
- Tyle że bardzo chorą...
- Julia.
- No właśnie.. Julia. Jest taka głupia sprawa... Ona choruje na..
- Dobra mam pomysł. Przepraszam, że Ci przerywam. Usiądziemy i pogadamy okej?
- Mogę coś do picia?
- Jasne.. potrzymasz?- zapytałam. Podsuwając mu Tom'a pod nos.
- Choć do mnie kolego. Jak ma na imię? Twój brat?
- Umm... jestem samotną matką. Tom.
- Przepraszam nie.. ja nie wiedziałem.. Ładne imię młody.
Zostawiając Liam'a z malcem w salonie podążyłam z powrotem do kuchni.
- Co chcesz?
- Herbata. Masz zieloną?
Gościu pije zieloną herbatę? Dobraaa.. Jest dziwny.
- Tak mam.
Na szczęście potrafiłam mu dogodzić. (bez skojarzeń Marchewki!) Wstawiłam wodę, przy okazji wyłączając spaloną patelkę.
- Kurde noo!- przy Smyku zawsze hamowałam się z przekleństwami.
- Coś się stało?
- Nie.. to znaczy tak.. Dobra nic się bardzo wielkiego nie stało, tylko spaliłam patelnie..
- Hahha.. Tom słyszałeś? Mamusia spaliła patelnie.. Zaraz zadzwonimy po..
Właśnie z zaparzoną herbatą wchodziłam do pokoju, gdy kolejny raz przerwał mi dzwonek do drzwi. Tak naprawdę bardzo zirytowało mnie to. Tym razem był to Olly. Co on tu robił?
- Julia! Jak dobrze, że nic Ci nie jest! Tak bardzo się martwiłem.
- Olly co jest?
- Nie wiesz?
Z pokoju wyszedł Liam..
- Siema stary, co tu robisz?
- Przyszedłem sprawdzić, czy Julii nic nie jest.. Biedna Betty
- Powiecie mi o co chodzi?!
- Dobra, odłóż herbatę na stół i usiądź.
Wykonałam rozkaz Payne'a. Tommo wyrywał się i chciał się do mnie przytulić. Odebrałam go od Li i patrzyłam wyczekująco na chłopaków.
- Który to powie?
- Dobra ja- stwierdził Daddy- Betty miała poważny wypadek. Utraciła pamięć, jest jeszcze w śpiączce. Może być nawet do końca życia na wózku. Ma liczne obrażenia i może Ciebie nie rozpoznawać. Obudziła się na chwilę i ...
Z każdym słowem coraz słabiej się czułam. Tom wyczuł że coś nie tak. Na chwiejących się nogach wstałam i kolejny raz dałam Liam'owi małego. Patrzyli na mnie bardzo dziwnie, wręcz podejrzanie.
- Daddy coś jest nie tak. Dobrze się czujesz Julia?
Nic do mnie nie docierało. Wszystko widziałam jak przez mgłę. Wszystko zaczęło się rozmazywać. Ich przerażone głosy w ogóle do mnie nie docierały. Nagle straciłam grunt pod nogami.
*Liam*
Ja miałem jej syna i nie mogłem zareagować. Olly za to zareagował na czas. Złapał ją. Postanowił jechać z nią na pogotowie. Własnie dlatego nie chciałem jej mówić. Przynajmniej nie w ten sposób. Usiadłem na podłodze - przypominając sobie jak Dan była zachwycona pobytem u jej ciotki i sześciomiesięcznego dziecka- Peggy- położyłem go na plecach. Niestety chyba jest niepewny lub tak się czuje.
- I co teraz? Nie umiem uspokajać małych zwycięzców.
Energicznie wyciągnąłem komórkę i wybrałem odpowiedni numer.
- Dan..
- Liam gdzie ty jesteś?!
- U tej Julie
- Aa.. to ona ma brata?!
- Syna.
- Już jadę. Daj adres. Niech zgadnę. Ona w szpitalu a ty z dzieckiem.?
- Jak zawsze.
- Co mam robić?
- Weź na ręce i zacznij do niego mówić.
- Dobra.. Wyślę Ci adres zaraz okej?
- Oczywiście. - przytaknęła i rozłączyła się. Ja natomiast wpisałem odpowiedni adres i nacisnąłem "wyślij" kciukiem. Wykonałem polecenie mojej cudownej dziewczyny. Maluch zaczął pomału się uspokajać. I nagle dzwonek. I znów płacz.
- Dan!
- Li, Kochanie nawet dziecka nie umiesz uspokoić?
- Zadzwoniłaś i go wystraszyłaś.
- Przepraszam Słodziutki mój kochany!- powiedziała do dziecka.- Liam, też chce takiego małego.
Trochę się zmieszałem. Nigdy nie rozmawialiśmy o dzieciach. O ślubie owszem, ale nie o potomkach!
- Liam jaki Ty blady! Daj mi go.! - podałem małego mojej Danielle - A teraz dzwoń do kogoś ze szpitala.
*Oczami Julii*
Otworzyłam ociężałe oczy i natychmiast je zamknęłam. Otwierając je z powrotem ujrzałam nad sobą...
___________________________
Dodaję w ten cudowny dzień! Przepraszam, że tak długo czekaliście, ale cały czas dopisywałam :/ WESOŁYCH ŚWIĄT i widzimy się na drugim blogu ok. 28.12.br :)
- Tyle że bardzo chorą...
- Julia.
- No właśnie.. Julia. Jest taka głupia sprawa... Ona choruje na..
- Dobra mam pomysł. Przepraszam, że Ci przerywam. Usiądziemy i pogadamy okej?
- Mogę coś do picia?
- Jasne.. potrzymasz?- zapytałam. Podsuwając mu Tom'a pod nos.
- Choć do mnie kolego. Jak ma na imię? Twój brat?
- Umm... jestem samotną matką. Tom.
- Przepraszam nie.. ja nie wiedziałem.. Ładne imię młody.
Zostawiając Liam'a z malcem w salonie podążyłam z powrotem do kuchni.
- Co chcesz?
- Herbata. Masz zieloną?
Gościu pije zieloną herbatę? Dobraaa.. Jest dziwny.
- Tak mam.
Na szczęście potrafiłam mu dogodzić. (bez skojarzeń Marchewki!) Wstawiłam wodę, przy okazji wyłączając spaloną patelkę.
- Kurde noo!- przy Smyku zawsze hamowałam się z przekleństwami.
- Coś się stało?
- Nie.. to znaczy tak.. Dobra nic się bardzo wielkiego nie stało, tylko spaliłam patelnie..
- Hahha.. Tom słyszałeś? Mamusia spaliła patelnie.. Zaraz zadzwonimy po..
Właśnie z zaparzoną herbatą wchodziłam do pokoju, gdy kolejny raz przerwał mi dzwonek do drzwi. Tak naprawdę bardzo zirytowało mnie to. Tym razem był to Olly. Co on tu robił?
- Julia! Jak dobrze, że nic Ci nie jest! Tak bardzo się martwiłem.
- Olly co jest?
- Nie wiesz?
Z pokoju wyszedł Liam..
- Siema stary, co tu robisz?
- Przyszedłem sprawdzić, czy Julii nic nie jest.. Biedna Betty
- Powiecie mi o co chodzi?!
- Dobra, odłóż herbatę na stół i usiądź.
Wykonałam rozkaz Payne'a. Tommo wyrywał się i chciał się do mnie przytulić. Odebrałam go od Li i patrzyłam wyczekująco na chłopaków.
- Który to powie?
- Dobra ja- stwierdził Daddy- Betty miała poważny wypadek. Utraciła pamięć, jest jeszcze w śpiączce. Może być nawet do końca życia na wózku. Ma liczne obrażenia i może Ciebie nie rozpoznawać. Obudziła się na chwilę i ...
Z każdym słowem coraz słabiej się czułam. Tom wyczuł że coś nie tak. Na chwiejących się nogach wstałam i kolejny raz dałam Liam'owi małego. Patrzyli na mnie bardzo dziwnie, wręcz podejrzanie.
- Daddy coś jest nie tak. Dobrze się czujesz Julia?
Nic do mnie nie docierało. Wszystko widziałam jak przez mgłę. Wszystko zaczęło się rozmazywać. Ich przerażone głosy w ogóle do mnie nie docierały. Nagle straciłam grunt pod nogami.
*Liam*
Ja miałem jej syna i nie mogłem zareagować. Olly za to zareagował na czas. Złapał ją. Postanowił jechać z nią na pogotowie. Własnie dlatego nie chciałem jej mówić. Przynajmniej nie w ten sposób. Usiadłem na podłodze - przypominając sobie jak Dan była zachwycona pobytem u jej ciotki i sześciomiesięcznego dziecka- Peggy- położyłem go na plecach. Niestety chyba jest niepewny lub tak się czuje.
- I co teraz? Nie umiem uspokajać małych zwycięzców.
Energicznie wyciągnąłem komórkę i wybrałem odpowiedni numer.
- Dan..
- Liam gdzie ty jesteś?!
- U tej Julie
- Aa.. to ona ma brata?!
- Syna.
- Już jadę. Daj adres. Niech zgadnę. Ona w szpitalu a ty z dzieckiem.?
- Jak zawsze.
- Co mam robić?
- Weź na ręce i zacznij do niego mówić.
- Dobra.. Wyślę Ci adres zaraz okej?
- Oczywiście. - przytaknęła i rozłączyła się. Ja natomiast wpisałem odpowiedni adres i nacisnąłem "wyślij" kciukiem. Wykonałem polecenie mojej cudownej dziewczyny. Maluch zaczął pomału się uspokajać. I nagle dzwonek. I znów płacz.
- Dan!
- Li, Kochanie nawet dziecka nie umiesz uspokoić?
- Zadzwoniłaś i go wystraszyłaś.
- Przepraszam Słodziutki mój kochany!- powiedziała do dziecka.- Liam, też chce takiego małego.
Trochę się zmieszałem. Nigdy nie rozmawialiśmy o dzieciach. O ślubie owszem, ale nie o potomkach!
- Liam jaki Ty blady! Daj mi go.! - podałem małego mojej Danielle - A teraz dzwoń do kogoś ze szpitala.
*Oczami Julii*
Otworzyłam ociężałe oczy i natychmiast je zamknęłam. Otwierając je z powrotem ujrzałam nad sobą...
___________________________
Dodaję w ten cudowny dzień! Przepraszam, że tak długo czekaliście, ale cały czas dopisywałam :/ WESOŁYCH ŚWIĄT i widzimy się na drugim blogu ok. 28.12.br :)
wtorek, 3 grudnia 2013
Rozdział 11 Część 1 Nie radzę sobie. Co robić? (UWAGA NOTATKA.)
Sądząc po kolorze nieba przesiedziałam trzy godziny w komputerze. Udałam się do kuchni i włączyłam radio. Postanowiłam przygotować jakiś obiad. Dawno nie gotowałam zwykłego polskiego dania. Przez Betty zaczęłam jeść typowo angielskie potrawy, a jeszcze częściej jadać w Nando's. Tom miał cały czas słoiczki. Zaniedbałam wszystko. Muszę się wziąć za siebie. Muszę być silna, choć tak naprawdę jestem bardzo słaba psychicznie. Jak jestem sama to pękam.. płaczę nocą. Nie radzę sobie. Co robić? Matka ani razu nie zadzwoniła.. Zaprosiłam do siebie Izę i Daniela. Przyjadą niedługo. Z nimi tylko utrzymuję kontakt. Z tego co mi powiedzieli matka stała się bardzo rozrzutna. Ojczyma nie ma całymi dniami a jak wraca to z kumplami.. Ponoć kobieta która kiedyś była moją matką często płacze z tego powodu. Nawet twierdzi, że jest bardzo zła na siebie za taką a nie inną decyzję. Chciała także tu przyjechać, ale sądzi że ją znienawidziłam. Co jest prawdą. Po przygotowaniu wiejskiej jajecznicy którą zawsze babcia robi w piątkowe dni na śniadanie poszłam zobaczyć co z Tom'em. Cały czas jest we wózku. Nie miałam serca go budzić, a jakbym go przeniosła to by się obudził. Teraz chciał się przewrócić na bok, ale... pasy mu to uniemożliwiły i zaczął płakać. Szybko poszłam umyć ręce. Zawsze pilnowałam higieny. Gdy już miałam brać małego, ktoś zadzwonił do drzwi. Wzięłam szybko Tom'a i ruszyłam zdecydowanym krokiem do drzwi. Nie patrząc kto to, otworzyłam drzwi. Stał nie kto inny jak Liam Payne! Czy ja mam przewidzenia?
- Hej..
- No hej. mogę wejść?
- Um... Jasne.
Otworzyłam szerzej drzwi i wpuściłam nieznajomego. Wiedziałam dobrze kim jest. Liam Payne. Najodpowiedzialniejszy członek One Direction. W związku z Dan. Tą tancerką. Jest poważnie chory. Ledwo przeżył. Ma 20 lat. Tylko co on robi w moim świecie?
- Czy coś się stało?
- Nie wiem jakby to powiedzieć... Betty..
- Co z nią?!
- Spokojnie! Nie jest tak źle. Ona jest dziewczyną ....
__________________________________________________
Wrócę po szkole i napiszę dalszą część 11 rozdziału. Dodam bohaterów II części opowiadania.. Więc do ok. 16!
- Hej..
- No hej. mogę wejść?
- Um... Jasne.
Otworzyłam szerzej drzwi i wpuściłam nieznajomego. Wiedziałam dobrze kim jest. Liam Payne. Najodpowiedzialniejszy członek One Direction. W związku z Dan. Tą tancerką. Jest poważnie chory. Ledwo przeżył. Ma 20 lat. Tylko co on robi w moim świecie?
- Czy coś się stało?
- Nie wiem jakby to powiedzieć... Betty..
- Co z nią?!
- Spokojnie! Nie jest tak źle. Ona jest dziewczyną ....
__________________________________________________
Wrócę po szkole i napiszę dalszą część 11 rozdziału. Dodam bohaterów II części opowiadania.. Więc do ok. 16!
poniedziałek, 25 listopada 2013
Rozdział 11 ugh!
Znów opóźnienie! :C Wybaczcie, ale ostatnio mam kłopoty i... i muszę je ogarnąć. do końca tygodnia pojawi się na 100% rozdział .. Pamiętajcie (zmieniłam ), że to ostatni rozdział tego sezonu i niedługo pojawi się drugi. :)
czwartek, 21 listopada 2013
Rozdział 10 Nawet nawet.
Minęła godzina na którą zostałam umówiona z Betty. Niestety musiałam zabrać malca, co nie jest wygodne. Ubrana w czarne rurki, miętową bluzkę i bluzę czarną z napisem Crazy Mofo. Nie wiem o co tu chodzi, ale napis spoko, więc ją kupiłam tydzień temu. No nic.. przy najmniej ciepła a mamy wrzesień. Coraz więcej pada. Smyka przebrałam, bo troszkę się pobrudził u Olly'ego. Postanowiłam powiedzieć jednak Betty o dniu spędzonym z chłopakiem. Jest moją przyjaciółką. Powinna wiedzieć co i jak. Może ich zeswatam? Przyszła-jak zawsze- spóźniona Betty. Postanowiłam jej już nie prawić morału tylko wyjść.
- Idziemy Tommo!
- Czy ty wszystko musisz ściągać od One Direction?!
- Od kogo?
- No nie mów mi, że ich nie znasz.
- Jakbym znała to bym nie pytała.! Czy ty myślisz kiedyś?!
- Sorry, już nie krzycz, jesteśmy na ulicy! One Direction to zespół który tworzy 5 chłopaków. Z Wielkiej Brytanii- Liam Payne, Louis TOMMO Tomlinson, Zayn Malik i największe ciacho Harry sStyles..
- Mówiłaś, że jest ich pięciu.. Teraz wiem o co chodziło z tym Tommo..
- Bo jest.. I jeden Irlandczyk Niall Horan..
- Powiesz mi o nich więcej w domu za parę godzin..
- Nie mogę.. Mam randkę.
- To dlatego te zakupy..
- Tak.
Dotarłyśmy do CH i po 2 godzinach znalazłyśmy sukienki (lewo Betty, prawo Julia). Poszliśmy do mnie do domu i odpaliłam komputer. Wpisałam w grafikę One Direction i zobaczyłam 5 uśmiechniętych chłopaków. Nawet nawet. Mogą być. Teraz Youtube.. Na pierwszy ogień poszły:
LWWY
WMYB
Over Again
More Than This
Summer Love.
I to mi się podobało. Najbardziej spodobały mi się te najsmutniejsze (OA, MTT), bo miały to coś w sobie. Tak spędziłam 2 godziny. Obejrzałam każdą część VIDEO DIARY ... Los.. nie ... Lam .. nie.. LOUIS ! Właśnie.. Louis robił z siebie idiotę..Niall-z tego co mi powiedziała Betty- ma słodki śmiech! Harry to takie DUŻE DZIECKO, Liam to ten poważny, a Zayn.. cichy.
---------
Koniec na dziś! Wybaczcie, ale jestem zmęczona! W sobotę przewiduję następny. A na Czarna Nicość. Anioł Stróż pojawi się może jutro.. .Dobranoc Moi Mili!xx
- Idziemy Tommo!
- Czy ty wszystko musisz ściągać od One Direction?!
- Od kogo?
- No nie mów mi, że ich nie znasz.
- Jakbym znała to bym nie pytała.! Czy ty myślisz kiedyś?!
- Sorry, już nie krzycz, jesteśmy na ulicy! One Direction to zespół który tworzy 5 chłopaków. Z Wielkiej Brytanii- Liam Payne, Louis TOMMO Tomlinson, Zayn Malik i największe ciacho Harry sStyles..
- Mówiłaś, że jest ich pięciu.. Teraz wiem o co chodziło z tym Tommo..
- Bo jest.. I jeden Irlandczyk Niall Horan..
- Powiesz mi o nich więcej w domu za parę godzin..
- Nie mogę.. Mam randkę.
- To dlatego te zakupy..
- Tak.
Dotarłyśmy do CH i po 2 godzinach znalazłyśmy sukienki (lewo Betty, prawo Julia). Poszliśmy do mnie do domu i odpaliłam komputer. Wpisałam w grafikę One Direction i zobaczyłam 5 uśmiechniętych chłopaków. Nawet nawet. Mogą być. Teraz Youtube.. Na pierwszy ogień poszły:
LWWY
WMYB
Over Again
More Than This
Summer Love.
I to mi się podobało. Najbardziej spodobały mi się te najsmutniejsze (OA, MTT), bo miały to coś w sobie. Tak spędziłam 2 godziny. Obejrzałam każdą część VIDEO DIARY ... Los.. nie ... Lam .. nie.. LOUIS ! Właśnie.. Louis robił z siebie idiotę..Niall-z tego co mi powiedziała Betty- ma słodki śmiech! Harry to takie DUŻE DZIECKO, Liam to ten poważny, a Zayn.. cichy.
---------
Koniec na dziś! Wybaczcie, ale jestem zmęczona! W sobotę przewiduję następny. A na Czarna Nicość. Anioł Stróż pojawi się może jutro.. .Dobranoc Moi Mili!xx
Subskrybuj:
Posty (Atom)