piątek, 25 października 2013

Rozdział 8 Julia! Słuchasz mnie?


Z dedykacją dla Magdy W. 



Olly Murs... Znam parę jego piosenek.  Wygląda na miłego chłopaka.
- Nie, nie będę piszczeć, ale za małego nie ręczę. Nigdy nie wiadomo w jakim będzie nastroju.
- Jasne, siadajcie.
Usiadł na jednej połowie ławki odwracając się w moją stronę.
- Fanka?
- Nie wiem. Lubię Twoje piosenki. Mają w sobie sens, więc można tak powiedzieć, ale nie na tyle, żeby piszczeć.
- To fajnie. Więc jak masz na imię, chyba ja Ci nie muszę się przedstawiać, no nie?
- Fakt, nie musisz. Bardzo mi miło poznać Ciebie, Oliver. Mam na imię Julia. Julia Die-Ray.
- Bardzo piękne imię, dla jeszcze piękniejszej kobiety.
- Bardzo śmieszne.
Nagle usłyszałam mój telefon. Dzwoniła Betty. Olly pokazał gestem ręki, żebym odebrała.
- Przepraszam. - posłałam mu przepraszający uśmiech.
- Tak Betty?
- Masz czas?
- No nie wiem.. Nie za bardzo, a co?
- Z kim jesteś?
- Nie znasz. Nie ważne. - przygryzłam wargę zdenerwowana. Nie chciałam, żeby dowiedziała się kto ze mną jest.
- No okej. Spoko.. Stwierdzam, że to facet.. Ile ma lat, ładny?
- Betty!
- No dobra nie krzycz tak. Jesteś z Tomem, przecież wiesz, że zawsze płacze gdy krzyczysz.
I jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki Tom płakał. Murs od razu zareagował. Wziął go na ręce i uspokajał. Dobrze mu szło. Uśmiechnęłam się na ten widok. Był bardzo wyrozumiałym, przystojnym i fajnym facetem.
- Julia! Słuchasz mnie?
- Nie sorry, zamyśliłam się. Możesz powtórzyć?
- Wiesz jak nie lubię się powtarzać.
- No wiem. Wybacz. Powtórzysz?
- No bo nie mam z kim iść na zakupy. Za 3 godziny wychodzę.
- Okej. Wyrobię się.
Zakończyłam rozmowę.
- Siostra?
- Co? Hahah. Nie. Przyjaciółka.
- Umm. Możliwe. Masz bardzo miłego.. - spojrzał na mnie niepewnie. Pewnie nie chciał mnie urazić.. Nie wiedział czy to mój brat, czy syn.
- Tom, synek... Ma 6 miesięcy... jutro kończy.
- Och malutki.. Skąd jesteś maluszku?? Sądzisz, że mamusia da się zaprosić na kakao lub kawę, a do tego pizzę? Chyba, że mamusia pojedzie ze mną i  z Tobą do mnie? Lub do was?  Ups.. zapomniałem.. jako koledzy.. nie chce żeby tatuś się obraził.
- Tata Toma nas zostawił.
- Boże! Ja zawsze mówię źle. Wybaczysz mi?
- No nie wiem.
- Nie daj się prosić.
- Za 3 godziny mam spotkanie.
- No właśnie. Za 3. Sporo czasu. Kochany Tomie idź do wózka.. zaraz wezmę Cię z powrotem.
Nie wiedziałam o co mu chodziło. Włożył go o wózka i ...
- Błagam Cię, ja Olly o jedną jedyną pizzę. Na wynos w moim domu. Do tego słoiczek jakiejś zupki czy czegoś tam dla małego. Błagam!
- Wstań. Błagam Cię. Zgadzam się!
Wstał gwałtownie i mnie przytulił po czym pociągnął za rękę i zaczął prowadzić wózek.
- Serio?! Toms! Udało się! Lubisz marchewki? Mój kumpel lubi marchewki.. Dostałem od niego gołębia. Wiesz jaki on fajny?! No mówię Ci! A on sam ma swojego gołębia którego nazywa Kevin! Czemu się tak pięknie na mnie patrzysz.. Gdzie mamusia? Zgubiliśmy ją? A nie tu jest! Julio choć do nas! Chyba nie chcesz tu zostać? Prowadziłbym Cię, ale Tom by był zazdrosny o Ciebie. Wiesz taka miłość.
Był taki szczęśliwy.  Uśmiechał się do każdego. Choć założył kaptur i okulary nikt go nie rozpoznał.. On cały czas gadał, jakby to kochał i od tego zależało jego życie. Mały tylko patrzył zmęczonymi oczkami na niego. Nadal go słuchał, aż usnął.. Oliver nic sobie z tego nie zrobił i mówił dalej. Wyglądało to komicznie.
- Dotarliśmy do mojego przenośnego szczęścia. Mam fotelik w bagażniku.. poczekaj chwilę.
- Jak to masz fotelik?
- Normalnie.. Słuchaj. Julia.. obserwuję Cię od 3 tygodni i...
- Jestem oburzona, ale kontynuuj.
- No więc, mniej więcej widziałem małego 3 razy. Raz byłaś z małą dziewczyną. 5 razy sama, a 8 razy z tą Betty. Kupiłem fotelik i specjalnie byłem na tej ławce. Julio, czekam tu cały dzień prawie. Tylko dla Ciebie.
- Olly..
- Nie mów nic. Proszę.. Jeśli nie chcesz, możesz odjeść, pobić mnie.. zrobić ze mną wszystko co chcesz.
- Olly..
- Proszę nie mów nic..
- Olly!!
- Tak księżniczko? Prosiłem o co...
- Fanki!
- Kurde.. masz.
Podał mi swoje okulary, a że były daleko mogły mnie nie rozpoznać. Zwinnym ruchem założył z mojej bluzy kaptur na moją głowę i wyciągnął szybko fotelik.  Zapięłam Toma, a on składał wózek. Fanki zdążyły podbiec właśnie gdy zamykałam drzwi, a on bagażnik.
- Mogłabym zrobić sobie z panem zdjęcie?
- Mów mi Olly. Proszę bardzo.
- Hej ty!- zawołała druga.
- Ja?
- Tak, a widzisz kogoś brzydszego?- zapytała pewna siebie.
- Dziewczyny, proszę o spokój. Śpieszy nam się. Możesz zrobić nam zdjęcia? Proszę Kochana.
- Jasne.- coraz mniej mi się to podobało. Już dawno zrobiłam te głupie zdjęcia, a one nie chcą odpuścić. Już 10 minut siedzę w samochodzie ile można. Gdy już miałam po niego iść sam to zrobił. Położył rękę na mojej dłoni.
- Julio, wiesz że jesteś piękna. One są po prostu zazdrosne. Przykro mi, jak Cię potraktowały. Nie wiedzia..
- Starczy. Chcę miło spędzić dzień.
- Jak sobie Panienka życzy. - zmienił ton  na bardziej zabawny, ale nie zapominał żeby mówić szeptem.
- Dobra jedziemy? - zapytałam.
- Jedziemy. - potwierdził.
I ruszyliśmy w drogę. Cały czas rozmawialiśmy. Zatrzymaliśmy się na przeciwko... Night Club?!
- Co my robimy tu?
- Idę do sklepu po jakiś słoiczek dla Toma.
No tak 7 metrów od klubu był sklep. Spłonęłam żywym pomidorem. Mogę się założyć. Przygryzłam wargę jakby to coś dało. Już prawie zamykał drzwi, ale otworzył je ponownie.
- Piękna! Nawet nie wiesz jaką mam ochotę być z Tobą teraz..
I poszedł do sklepu. Nie wiedziałam jak miałam to zinterpretować. To było bardzo dwuznaczne. Czy chodziło mu o.. nie na pewno nie.
___________________________________
Mo hejka Łyżeczki! Co tam? No i jest dziś rozdział. Wyrobiłam się. Cud, ale czego się nie robi dla Was! <3 Komentujcie i wyrażajcie swoją opinię. Zapraszam do brania udział w ankiecie. TO TEŻ POMAGA.!  Mam plany, złe plany co do Toma. Jak sądzicie Julia będzie z nim? Szykujcie się. Pa! <3

wtorek, 22 października 2013

Rozdział 7 Już z jednej mnie wyrzucili

- Cześć Betty! To jest Julia.
- Dzień dobry. - podałam rękę, ale dziewczyna spojrzała na mnie jak na wariatkę i przytuliła mnie. Od razu odwzajemniłam uścisk. Usłyszałam Toma i biegiem pobiegłam do pokoju w którym spał. Płakał. Tak nieznośnie. Zaciskał paluszki, a z oczu -które zaciskał- leciały mu łzy. Podbiegłam do niego i wzięłam na ręce. Zaczęłam mu śpiewać w języku polskim. Ulubioną piosenkę którą mu wymyśliłam, gdy miał 1 tydzień.

Oczka zamknij już
Sen nadchodzi szybko
Niech przyśni Ci się
Stado koników.
Oczka zamknij już
Jesteś w swoim świecie.
Dobranoc, dobranoc
Właśnie Tobie życzę.*

Przestał płakać i spojrzał na mnie swoimi pięknymi oczkami. Uśmiechnęłam się do niego. Postanowiłam wyjść z nim z pokoju. Ale, gdy zobaczyłam Betty w drzwiach z ciekawością i zdziwieniem w oczach stanęłam jak wryta. Nie wiedziałam co powiedzieć.
- Ile ma?
- 4 miesiące..
- Wow! Malutki. Masz fajnego braciszka! Taki słodziutki.
Co miałam zrobić? Skłamać? 

- To nie jest mój brat. To jest mój syn.
- Pewnie ojciec ..- spojrzałam na mnie wyczekująco.
- Tom.. nazwałam go Tom.
- No więc, pewnie ojciec Tom'a w pracy.
Jakie było zmartwienie i zaskoczenie gdy spuściłam głowę. Przez te wszystkie kłamstwa i to, że zostałam sama z dzieckiem rozryczałam się. Oczywiście Tom zaczął być nerwowy. 

 -Cii... Kochanie, mama jest przy Tobie.- jeszcze bardziej się rozpłakałam. 
- Mogę?- zapytała niewiedząca niczego dziewczyna.
Wręczyłam jej chłopca. 

- Możesz na chwilkę wyjść? Zaraz dołączę do Ciebie.
Wyszła, a ja.. A ja upadłam na kolana na kremową podłogę, a następnie zwinęłam się w kłębek na niej. Płakałam jak głupia. Nagle poczułam czyjeś ramiona przyciągające mnie do siebie. 
- Już dobrze Julia. Nie płacz. Jestem z Tobą. Nie musisz mi mówić co się stało. Nic nie musisz mi mówić. Cii już dobrze. 
Te i inne słowa pocieszenia mówiła dziewczyna. 
- Gdzie Tom?
- Trzyma go Lisa. 

- Ok. 
- Dobrze się czujesz?
- Tak. Wiesz, bo.. Ja może Ci kiedyś powiem jak to się stało, o ile chcesz się ze mną zadawać.
- Hej! Przecież będziemy się widywać. Sądzisz, że dam Ci teraz spokój i nie będę chciała Ci pomóc? 
-No właśnie nie wiem.
- To teraz wiesz! Masz taki dziwny akcent... Ale fajny!
- Pochodzę z Polski. o niedawna jestem tu.

- Jak niedawna?
- Bardzo niedawna. 

- Czyli nie zwiedzałaś tego miasta?
- I chyba tego nie zrobię. 
- Czemu?
- Nie dam rady. Tom.. pracę muszę znaleźć. Szkoda mi go, bo będzie musiał iść gdzieś, gdy ja będę w pracy. 
- Choć na dół. Wbijam do Ciebie na chatę. 
- Hah.. mam porządek, co nie jest łatwe przy tym małym urwisie. 
- Hahahah.  Dobra choć, ale on jest przecież aniołkiem! 
- No nie wiem. 
- Okej, okej. Ty wiesz lepiej. 
Przeszłyśmy do salonu. Zobaczyłam słodki widok. Nagle ktoś wszedł do środka. 
- Paul! 
- Tak Lou?
- Wyjdź przed dom.
- Okej.
Paul wyszedł przed dom. Po chwili wrócił. 
- Egh. Jutro od rana przymiarki, próby i 2 wywiady. Jeden na żywo, a jeden nie. No i jeszcze spotkanie z fanami. 
- Kochanie, wiesz jak bardzo martwię się o chłopców? Najbardziej o Hazze i Niall'a. Biedactwa!
- A o mnie to nie..
- No wiesz. O Ciebie martwię się w swój inny, wyjątkowy sposób.
Betty odchrząknęła. Oby dwoje zawstydzeni odwrócili się w naszą stronę.
 - Wychodzimy z Nancy do Julii. Będziecie mogli się nie krępować, gołąbeczki!

*2 miesiące później*
Nie przyjęłam propozycji Lisy, ale ona uszanowała to. Nadal utrzymuję kontakty z Paulem i Nancy. Jest bardzo energiczną dziewczynką. Betty .. och jesteśmy koleżankami, można nawet  powiedzieć i się zżyłyśmy. Często razem opiekujemy się szkrabem. Rośnie i rośnie.  Co do pracy.  Nie znalazłam. Już z jednej mnie wyrzucili. Za co? Za 6 spóźnień, a miesiąc później zbankrutowali. Pracowałam w sklepie z zabawkami. Roznosiłam sprzęt. Nie udało się. Może w HMV  się uda? Nie wiem. Naprawdę nie wiem... Właśnie dotarłam do parku, a na " mojej " ławce siedział chłopak. Wyglądał jakoś znajomo. Nie wiem skąd go kojarzyłam. 

- Możemy się dosiąść? - posłałam chłopakowi miły uśmiech.
- Jeśli nie będziesz piszczeć.- uśmiechnął się. Gdy wypowiedział te słowa już wiedziałam kto to. To był
__________________________
WITAJCIE MARCHEWKI LOUISA! Co tam? Jestem i mam krótki rozdział, bo mama mnie przyłapała, że nie śpie MASAKRA. Koniec o mnie.! Co o nim sądzicie?
Pamiętajcie:
Komentarz- motywacja.
Liczę na Was Crazy Mofo i nie tylko.
Mam pomysł, aby tu troszeczkę pomieszać. Spokojnie to dopiero po poznaniu tajemniczej osoby :D No więc dobranoc.! Mam nadzieję, że nie jest źle. Nic nie sprawdzałam. Jutro poświęcę się (drugi raz z rzędu ) i wstanę po 5 żeby poprawić i  ewentualnie dodać tu parę linijek. Najprawdopodobniej do jutra!
Ps. Następny rozdział w okolicach piątku :D
Postanowiłam pisać kiedy może być rozdział. No więc.. Pa <3