wtorek, 24 grudnia 2013

Rozdział 11 cz. 2 Dobrze się czujesz Julia?

-Tyle, że jest dziewczyną to wiem.
- Tyle że bardzo chorą...
- Julia.
- No właśnie.. Julia. Jest taka głupia sprawa... Ona choruje na..
- Dobra mam pomysł. Przepraszam, że Ci przerywam. Usiądziemy i pogadamy okej?
- Mogę coś do picia?
- Jasne.. potrzymasz?- zapytałam. Podsuwając mu Tom'a pod nos.
- Choć do mnie kolego. Jak ma na imię? Twój brat?
- Umm... jestem samotną matką.  Tom.
- Przepraszam nie.. ja nie wiedziałem.. Ładne imię młody.
Zostawiając Liam'a z malcem w salonie podążyłam z powrotem do kuchni.
- Co chcesz?
- Herbata. Masz zieloną?
Gościu pije zieloną herbatę? Dobraaa.. Jest dziwny.
- Tak mam.
Na szczęście potrafiłam mu dogodzić. (bez skojarzeń Marchewki!) Wstawiłam  wodę, przy okazji wyłączając spaloną patelkę.
- Kurde noo!- przy Smyku zawsze hamowałam się z przekleństwami.
- Coś się stało?
- Nie..  to znaczy tak.. Dobra nic się bardzo wielkiego nie stało, tylko spaliłam patelnie..
- Hahha.. Tom słyszałeś? Mamusia spaliła patelnie.. Zaraz zadzwonimy po..
Właśnie z zaparzoną herbatą wchodziłam do pokoju, gdy kolejny raz przerwał mi dzwonek do drzwi. Tak naprawdę bardzo zirytowało mnie to. Tym razem był to Olly. Co on tu robił?
- Julia! Jak dobrze, że nic Ci nie jest! Tak bardzo się martwiłem.
- Olly co jest?
- Nie wiesz?
Z pokoju wyszedł Liam..
- Siema stary, co tu robisz?
- Przyszedłem sprawdzić, czy Julii nic nie jest.. Biedna Betty
- Powiecie mi o co chodzi?!
- Dobra, odłóż herbatę na stół i usiądź.
Wykonałam rozkaz Payne'a. Tommo wyrywał się i chciał się do mnie przytulić. Odebrałam go od Li i patrzyłam wyczekująco na chłopaków.
- Który to powie?
- Dobra ja- stwierdził Daddy- Betty miała poważny wypadek. Utraciła pamięć, jest jeszcze w śpiączce. Może być nawet do końca życia na wózku. Ma liczne obrażenia i może Ciebie nie rozpoznawać. Obudziła się na chwilę i ...
Z każdym słowem coraz słabiej się czułam. Tom wyczuł że coś nie tak. Na chwiejących się nogach wstałam i kolejny raz dałam Liam'owi  małego. Patrzyli na mnie bardzo dziwnie, wręcz podejrzanie.
- Daddy coś jest nie tak. Dobrze się czujesz Julia?
Nic do mnie nie docierało. Wszystko widziałam jak przez mgłę. Wszystko zaczęło się rozmazywać. Ich przerażone głosy w ogóle do mnie nie docierały. Nagle straciłam grunt pod nogami.
                                                                       *Liam*
Ja miałem jej syna i nie mogłem zareagować. Olly za to zareagował na czas. Złapał ją. Postanowił jechać z nią na pogotowie. Własnie dlatego nie chciałem jej mówić. Przynajmniej nie w ten sposób. Usiadłem na podłodze - przypominając sobie jak Dan była zachwycona pobytem u jej ciotki i sześciomiesięcznego dziecka- Peggy- położyłem go na plecach. Niestety chyba jest niepewny lub tak się czuje.
- I co teraz? Nie umiem uspokajać małych zwycięzców.
Energicznie wyciągnąłem komórkę i wybrałem odpowiedni numer.
- Dan..
- Liam gdzie ty jesteś?!
- U tej Julie
- Aa.. to ona ma brata?!
- Syna.
- Już jadę. Daj adres. Niech zgadnę. Ona w szpitalu a ty z dzieckiem.?
- Jak zawsze.
- Co mam robić?
- Weź na ręce i zacznij do niego mówić.
- Dobra.. Wyślę Ci adres zaraz okej?
- Oczywiście. - przytaknęła i rozłączyła się. Ja natomiast wpisałem odpowiedni adres i nacisnąłem "wyślij" kciukiem. Wykonałem polecenie mojej cudownej dziewczyny. Maluch zaczął pomału się uspokajać.  I nagle dzwonek. I znów płacz.
- Dan!
- Li, Kochanie nawet dziecka nie umiesz uspokoić?
- Zadzwoniłaś i go wystraszyłaś.
- Przepraszam Słodziutki mój kochany!- powiedziała do dziecka.- Liam, też chce takiego małego.
Trochę się zmieszałem. Nigdy nie rozmawialiśmy o dzieciach. O ślubie owszem, ale nie o potomkach!
- Liam jaki Ty blady! Daj mi go.! - podałem  małego mojej Danielle - A teraz dzwoń do kogoś ze szpitala.
                                                                 *Oczami Julii*
Otworzyłam ociężałe oczy i natychmiast je zamknęłam. Otwierając je z powrotem ujrzałam nad sobą...
___________________________
Dodaję w ten cudowny dzień! Przepraszam, że tak długo czekaliście, ale cały czas dopisywałam :/ WESOŁYCH ŚWIĄT i widzimy się na drugim blogu ok. 28.12.br :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz