wtorek, 16 lipca 2013

Rozdział 4 Zostaw mnie zboczeńcu.!

- Coś nie tak?
- Nie, wszystko gra.
- Czy wy nie mieliście się przeprowadzić za 2 tygodnie czy jakoś tak?
- Skąd wiesz? Tak, ale przesunęło się. Mamy jutro tu mecz zagrać i wiesz.
- No, ten... yy od sąsiadki. Tom płacze.
- Spoko, ja i tak będę się zbierał.
- Szkoda- zrobiłaś smutną buźkę. Po chwili zaśmialiście się. - Ale serio. Jak chcesz to możesz zostać na noc.
- Serio?
- Yhym.
- To... ja wskoczę po ubrania.
- Jak chcesz, ale wróć .
- HAhahhaha.
- No co? Nie często będę miała towarzystwo.
- Jasne jasne. Nie bądź taka pewna.
- Nie zamykam drzwi, więc wiesz. Jak wejdziesz i nie będzie mnie w kuchni to idź do 2 drzwi na lewo. 1 drzwi na lewo są moje.
Puściłam mu oczko i znikłam za 2 drzwiami na lewo.  Tom darł się niemiłosiernie. Głowa mi pękała. Wzięłam go na ręce i poszłam do kuchni zrobić mleko. Nienawidzę go robić... śmierdzi i smakuje okropnie. Cóż taka kara za urodzenie dziecka lub wychowywanie go. Zrobiłam i poszłam na górę. Niestety maluch nie potrafi sam trzymać jeszcze butelki. Położyłam go w łóżeczku i trzymałam butelkę. Po wypiciu mleka przez szkraba położyłam na lewe ramię pieluchę i lekko masowałam i klepałam pupę i plecki. Następnie ubrałam go inaczej, przewinęłam i wzięłam na ręce w celu wyniesienia z pokoju, ale w tej chwili wszedł Mark.
- To ten szkrab.? Mogę go na ręce.?
- Jasne- odpowiadam z uśmiechem.
- No choć do tatusia.
- HAHAH. Nie rozpędzaj się.
- Wiesz, że lubię małe dzieci?
- Yhym.
- Dobra. Jak chcesz to się przebierz czy coś, ja się małym zajmę.
- Dziękuję Ci jesteś boski. Znamy się niecały dzień, a Ty już za tatusia jedziesz.
- HahHAHAH. Przyzwyczajaj się Mała.
- Mała to jest Twoja pała skarbie.
- Skąd wiesz? Widziałaś? Może spojrzysz jeszcze raz.
- AHhahaha nie dzięki.
- Haha leć już.
- Ok.
Umyłam się i przebrałam w piżamę którą wzięłam wcześniej ze swojego pokoju. Po cichu poszłam sprawdzić co i jak, ale w pokoju Toma nie było po nich śladu. Poszłam do swojego pokoju i zastałam słodki widok. Mark leżał na moim łóżku i leżał tyłem do mnie. Mówił że malec ma podobne do mnie oczka które tak kocha. I jak tu nie być szczęśliwym?
- Ja nie mam ładnych oczu- zrobiłam minę dziecka któremu zabrało się lizaka.
- Jezu...
- Julia miło mi.
- Hhaahha. Przestraszyłaś mnie.
- Oj tam cicho siedź.
Wziął mnie na ręce.
- Zostaw mnie zboczeńcu.!
- Nie jestem zboczony.. no dobra może trochę, ale przecież to Cię we mnie pociąga co nie?
- Puść mnie. Proszę.
- Coś za coś.
- Ok już czaję.
Pokazał na policzek. W ostatniej chwili odwrócił tak głowę, że złączyliśmy nasze usta w namiętnym pocałunku. Nagle przerwał nam śmiech Toma? Nie... W drzwiach stali koledzy Marka. Ale nas przyłapali. Teraz wiem, że coś czuję do Marka, ale czy to miłość ? Czy to zauroczenie?
______________________________________________________________

Wiem, że długo czekaliście, ale mam ostatnio problemy rodzinne i w ogóle. Nie wiem kiedy pojawi się kolejny rozdział.. Nowych bohaterów dodam dziś/ jutro. Tyle na dziś <3 Kocham was i liczę na komentarze.

2 komentarze:

  1. fajne ale trochę się zaszybko akacja dzieje no bo ona sie już zastanawia czy go kocha a ona zna go kedwie dzień to nie jest hejt tylko mówię bo niektórzy nie chcą czytać bloga jak akcja szybko się dzieje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i właśnie Cię zdziwię. Chodziło o to, żeby coś się szybciej stało,aby potem było wolniej i bardziej nerwowo. :D Nie będzie tak jak myślicie. Dzięki za opinię.

      Usuń