Byli to sportowcy. Wracając do tej rodziny. Zaproponowała, że zawsze mogę Toma przynieść, czy się radzić.
- Wiesz Julio, wiele młodych matek nie radzi sobie z dziećmi i ...
- Ja nie chcę pań okłamywać. To trudna sytuacja. Tom nie jest moim synem.
- Jak to?
- Tom to jest moim bratem.
I tak odpowiedziałam całą historię. Był płacz. Maria (rodzina ma polskie korzenie) nie chciała się ze mną rozstawać. Zaprzyjaźniłam się z starszą panią i matką dzieci.
- Mogłabym poprosić o przepis na tą chatkę babuni, czy to jakiś sekret rodzinny?
- Moja babcia mi dała książkę kulinarną jeszcze jak miałam 13 lat. Uwielbiałam gotować. Mam prośbę. Chciałabym iść na zakupy do jakiegoś marketu, ale niestety nie mogę iść z tym małym szkrabem. Muszę mu jakieś butelki zabawki kupić. Co z tego, że mamy szafy z ubraniami wypełnione i łóżka, szafy itp jeśli nie ma jedzenia? Ja uwielbiam jeść. Może w takim razie smyk zostać?
-Jasne. Tylko mamy prośbę. Nie zostawiaj nam go często. Nie mówimy, że go nie lubimy czy coś, ale chcemy żeby się wychowywał przy tobie.
- Wiem o co chodzi. Dziś chcę się zapoznać z miastem i dlatego. Na pewno nie będę go przynosiła często. Mogą mieć to panie jak w banku.
- Dobrze, to leć kochana, ale lepiej zmień buty.
- Wiem wiem. :D Jeszcze raz dziękuję.
Wyszłam z domu sąsiadek i poszłam do domu zmienić buty na baletki. Postanowiłam iść tak jak jechaliśmy z lotniska. Dobrze pamiętam drogę, choć było to wczoraj. Dotarłam do centrum. Było to jakieś 25 min. od domu. Weszłam do wielkiego centrum handlowego i wpadłam na jakiegoś chłopaka.
-Wybacz, ale z kolegami się przeprowadzamy i robimy zakupy.
- Rozumiem Cię. Julia
- Mark
Posłaliśmy sobie uśmiech, po czym wymieniliśmy się numerami i razem poszliśmy do spożywczaka. Jakiś market w CH*.
- Pójdę już do chłopaków. Zdzwonimy się potem ok?
- Spoko.
W domu rozpakowałam i poszłam po Toma. Wróciłam do domu i uśpiłam smyka. Nagle ktoś zaczął dzwonić.
- Pali się czy co?!
- Julia.
- Mark :D
- Sorry pomyliłem domy. mieszkam obok.
- Pff. Nie, zrobiłeś to specjalnie. Foch i tyle Ci powiem. hahaha żartuję. Wejdziesz?
- Jasne. Ładnie masz tu.
I nagle zaczął płakać Tom.
- Mieszkasz z rodzicami?
- Nie z bratem.
- Aha?
**
Jest rozdział. Krótki i denny, ale jest. CH- centrum handlowe :D
Super !! Next
OdpowiedzUsuń!
Dziękuję, ale nie wiem co jest tu "super" to jest moim zdaniem do niczego. ;x
Usuń